Idę do sklepu kupić marny kawał chleba i Babka mówi "O, to znowu wstrętna ty" Chcę przetrzymać w marnej windzie kilka cichych chwil Krzywo patrzą się - Nienawidzę ich...
Gniew... mój gniew!!!
U fryzjera wraz z włosami ucinają łeb Krzyczę krwawiąc, by ktoś uratował mnie Razem z raną próbowali szybko język zszyć Znowu uciekłam im, ciągle jestem i...
Będę mówić to co chcę O tym, co wciąż boli mnie Krzyknę prosto w oczy ci Ból, syf dusi mnie Jestem inna, czuję to Nie zrozumie mnie już nikt Wcale nie dbam o to więc Pieprz się! Milcz! Giń!