Przez palce zwykłych dni Oglądasz świat W pośpiechu gubiąc sny Twój śmiech zawstydza cię Więc wolisz nie śmiać się Niż chwile śmiesznym być
Spróbuj choć raz Odsłonić twarz I spojrzeć prosto w słońce Zachwycić się Po prostu tak I wzruszyć jak najmocniej Nie bój się bać Gdy chcesz to płacz Idź szukać wiatru w polu Pocałuj noc Najwyższą z gwiazd Zapomnij się i tańcz
Zakładasz szary płaszcz Łatwo wtapiasz się W upiornie trzeźwy świt Obmyślasz każdy gest Na wypadek gdy Nikt nie odgadł kim Naprawdę jesteś Spróbuj choć raz
Odsłonić twarz I spojrzeć prosto w słońce Zachwycić się Po prostu tak I wzruszyć jak najmocniej Nie bój się bać Gdy chcesz to płacz Idź szukać wiatru w polu Pocałuj noc Najwyższą z gwiazd Zapomnij się i
Spróbuj choć raz Odsłonić twarz I spojrzeć prosto w słońce Zachwycić się Po prostu tak I wzruszyć jak najmocniej Nie bój się bać Gdy chcesz to płacz Idź szukać wiatru w polu Pocałuj noc Najwyższą z gwiazd Zapomnij się i tańcz